NIEZNANE OPOWIADANIE STEFANA GRABIŃSKIEGO?

Wokół domniemanego autorstwa noweli „Portret”

Spuścizna literacka Stefana Grabińskiego okazuje się skrywać liczne niespodzianki. Od czasu do czasu „wypływają” bowiem teksty zupełnie zapomniane, o których informacji próżno szukać zarówno w fundamentalnej monografii Artura Hutnikiewicza pt. Twórczość literacka Stefana Grabińskiego[1], jak i innych opracowaniach na temat dorobku pisarza. W ostatnich latach najwięcej zasług na tym polu położył przemyski historyk, Tomasz Pudłocki, który poszczycić się może odkryciem opublikowanych w grodzie nad Sanem aforyzmów oraz znalezieniem we Lwowie rękopisów rzadkich rozpraw pisarza. W wydanym właśnie „Roczniku Przemyskim” (2011) ogłosił natomiast kolejne interesujące odkrycie – krótkie opowiadanie Portret, którego autorem mógł być Grabiński.

Jak dowiadujemy się z artykułu pt. Przyczynek do przemyskiego okresu w życiu Stefana Grabińskiego. Przypuszczalne autorstwo noweli „Portret”[2], problematyczny tekst ukazał się w 1920 r. na łamach „Ziemi Przemyskiej” i podpisany został pseudonimem „Hape”. Wskazanie Grabińskiego jako autora opowiadania ma charakter hipotetyczny, historyk nie zdołał bowiem sprawy rozstrzygnąć. Nie znalazł też związku między „galicyjskim fantastą” a wspomnianym pseudonimem. Lektura obu tekstów (artykułu i nowelki) pozostawiła mnie zatem z wątpliwościami, którymi pragnę się tu podzielić.

Cechą charakterystyczną pisarstwa Grabińskiego było specyficzne słownictwo, które chętnie i często stosował, np. wnęcić, kłańcać, rzęsny, obrzask. Warto w tym miejscu przypomnieć – cytowaną niegdyś właśnie przez T. Pudłockiego – opinię Józefa Kallenbacha, który oceniając pracę egzaminacyjną pisarza zauważył, iż przejawia on w stylu skłonność do przesady, do używania zwrotów ekscentrycznych i porównań farsowych[3]. Spostrzeżenie owo wskazuje, że nawet w tekstach nieprzeznaczonych do publikacji, a przy tym takich, które narzucają wymóg pisania zwięzłego, maniera Grabińskiego dawała się wyczuć. W Portrecietymczasem podobnych ekstrawagancji próżno szukać. Czyżby więc pisarz, nie chcąc być z jakichś powodów z opowiadaniem kojarzony, dołożył starań, aby wyeliminować zeń elementy charakterystyczne dla swego stylu?

Dlaczego jednak Grabiński chciałby w tym przypadku pozostać anonimowy, skoro – jak słusznie badacz odnotował – zależało mu na rozgłosie? Ponadto z jego ówczesnej korespondencji wynika, iż w zanadrzu miał sporo utworów, z którymi nie mógł „przebić się” do wydawców. Czyż więc nie zaprezentowałby na łamach „Ziemi Przemyskiej” któregoś z nich? Zwłaszcza że publikację prasową nowel traktował jako swoisty „chrzest bojowy” przed wydaniem w tomiku autorskim[4].

Nie przekonuje hipoteza, iż do ukrycia personaliów mogło go skłonić podobieństwo opowiadania do Portretu owalnego Edgara Allana Poe. W dorobku Grabińskiego odnaleźć wszak można kilka nowel (np. Gebrowie, Zez, Szalona zagroda), w których zapożyczenia z dzieł amerykańskiego romantyka są znaczniejsze, nie miał on jednak oporów, by sygnować je własnym nazwiskiem. Moim zresztą zdaniem, T. Pudłocki dopatrzył się między utworami Poe’a i Hape’a przesadnych zbieżności, pewnikiem zaś nie są one tak znaczne, iżby uzasadniały opinię badacza, jakoby „przemyska” nowela ocierała się o plagiat[5].

Owo podobieństwo miałoby także przemawiać za przypisaniem autorstwa Grabińskiemu, który Poe’a uważał za swego mistrza. Jednak amerykański romantyk inspirował wówczas licznych pisarzy, usiłujących tworzyćhistoires extraordinaires. Na gruncie lokalnym wskazać można choćby Mariana Żalickiego (autora tomu nowel pt. Oczy Romy Głąbeckiej, a także tłumacza prozy Poe’a), którego Beatricze Mondini posiada nawet zPortretem pewne wspólne wątki, choć oczywiście daleki jestem od sugerowania, iż to on mógł być jego autorem. Na zwodniczość tego rodzaju przesłanek wskazuje ponadto fakt, że liczne podobieństwa odnaleźć można np. między nowelami Grabińskiego a Hannsa Heinza Ewersa – i recenzenci nierzadko wymieniali tegoż jako źródło inspiracji autora Demona ruchu. Tymczasem fantasta przejawiał zdecydowaną awersję względem dorobku niemieckiego „kolegi po piórze”. W historii literatury znane są zresztą przypadki, iż bardzo podobne utwory powstawały bez wzajemnych inspiracji, np. – dostrzeżony przez Juliana Krzyżanowskiego – casus Jermoły Józefa Ignacego Kraszewskiego i Silasa Marnera George Eliot[6].

Nie jest ponadto prawdą, jakoby polskojęzyczna wersja noweli The Oval Portrait ukazała się dopiero w 1934 r.[7]. Jak podawał Franciszek Lyra, jej przekład ogłoszony został jeszcze w 1873 r., zaś do lat 30. było owych aż 6![8] Natomiast w chwili publikacji domniemanego utworu Grabińskiego (1920), na rynku funkcjonowały już popularne tłumaczenia: Barbary Beaupré (1910), Gustawa Beilina (1911) i Bolesława Leśmiana (1913). Grabiński nie musiał zatem – jak domniemywał badacz – „poznawać” noweli Amerykanina za pośrednictwem przekładów niemieckich. Niniejszy lapsus dziwi tym bardziej, że translacje Leśmiana oraz Stanisława Wyrzykowskiego (1922) do dziś uchodzą za kanon.

Co więcej, autor Demona ruchu władał językiem angielskim, choć – jak utrzymywał – opanował go stosunkowo późno[9], być może zatem nastąpiło to już po 1920 r. T. Pudłocki ustalił zresztą, iż na lektorat z tego języka uczęszczał pisarz w czasie studiów[10]. Temu wszak, czy miał okazję zapoznać się z twórczością romantyka w oryginale, zdaje się przeczyć fakt, że nazwisko jego zapisywał nieprawidłowo (Poë). Odpowiedzi na pytanie, czy Grabiński czytał Portret owalny, w pierwszej kolejności szukać należało jednak w jego rozprawie pt. Książę fantastów (Edgar Allan Poe). Studium literackie, o której badacz tylko wzmiankował. A przecież do zawierającego ją egzemplarza „Lwowskich Wiadomości Muzycznych i Literackich” (1931, nr 3-5) można bez większych trudności dotrzeć; dostępny jest choćby w zbiorach Zakładu Narodowego im. Ossolińskich we Wrocławiu. Pewne reminiscencje z utworu Poe’a wychwycić da się także w noweli Tajemnica hrabiego Maspery[11].

Poczynić należy w tym miejscu dygresję, iż coraz częściej niestety badacze twórczości Grabińskiego analizy swe przeprowadzają bez odwołania do źródeł dla podejmowanych tematów fundamentalnych. Na przykład Aleksander Madyda w ciekawym skądinąd artykule pt. „Czad” Stefana Grabińskiego, czyli kłopoty z płcią kulturową wysunął kontrowersyjną hipotezę, jakoby Grabiński miał skłonności homoseksualne[12]. Nie odniósł się natomiast do wyjaśnienia autora, iż w Czadzie chodzi wprawdzie o problem płci, lecz ujęty jest on niejako z punktu widzenia metafizycznego. Płeć jako taka […] po tamtej stronie nie istnieje[13]. Badacz ma oczywiście prawo zanegowania stanowiska pisarza, wypadało wszak je przytoczyć! Z kolei Robert K. Zawadzki, autor artykułu pt. Reminiscencje antyczne w twórczości Stefana Grabińskiego[14], badania ograniczył do wycinka dorobku fantasty (Utwory wybrane z 1980 r.), skutkiem czego ustalenia jego okazały się co najmniej niekompletne. Przykładem ewidentnego już pogwałcenia zasad naukowości jest artykuł Przemysława Chabera zatytułowany Czarny kot w Szalonej zagrodzie[15], o czym postaram się napisać szerzej w przyszłości.  

Wracając wszelako do Portretu, sprawa autorstwa noweli wymaga dalszych badań. Nawet jeśli nie zdołają one rozstrzygnąć bezwzględnie postawionego przez historyka problemu, mogą jednak wykluczyć lub uwiarygodnić założenie, iż opowiadanie wyszło spod pióra Grabińskiego. Wypada też mieć nadzieję, że nie będzie to ostatnie interesujące odkrycie (nie tylko na niwie dorobku „galicyjskiego fantasty”), jakim zaskoczy nas Tomasz Pudłocki.

KRZYSZTOF BORTNIK

Pierwodruk: „Nasz Przemyśl” 2012, nr 1, s. 32-33.


[1] A. Hutnikiewicz, Twórczość literacka Stefana Grabińskiego (1887-1936), Toruń 1959.

[2] T. Pudłocki, Przyczynek do przemyskiego okresu w życiu Stefana Grabińskiego. Przypuszczalne autorstwo noweli „Portret”, „Rocznik Przemyski” 2011, t. XLVII, z. 2, s. 97-106.

[3] Cyt. za: T. Pudłocki, Przyczynek do biografii Stefana Grabińskiego, „Rocznik Przemyski” 2009, t. XLV, z. 3, s. 142.

[4] Zob. A. Mianecki, Z korespondencji Stefana Grabińskiego, „Rocznik Przemyski” 2010, t. XLVI, z. 3, s. 119-121.

[5] T. Pudłocki, Przyczynek do przemyskiego okresu…, s. 104.

[6] J. Krzyżanowski, Wstęp, [w:] J.I. Kraszewski, Jermoła, Wrocław 1948, s. 34-35.

[7] T. Pudłocki, Przyczynek do przemyskiego okresu…, s. 104.

[8] F. Lyra, Edgar Allan Poe, Warszawa 1973, s. 361.

[9] Zob. S. Grabiński, Wyznania, „Polonia” 1926, nr 141, s. 12.

[10] T. Pudłocki, Przyczynek do przemyskiego okresu…, s. 104, przyp. 35.

[11] Opowiadanie wznowione w antologii: Maska śmierci. Opowieści niezwykłe, t. 2, Przemyśl 2010.

[12] A. Madyda, „Czad” Stefana Grabińskiego, czyli kłopoty z płcią kulturową, [w:] Polska literatura fantastyczna. Interpretacje, red. A. Stoff, D. Brzostek, Toruń 2005, s. 209-220.

[13] S. Grabiński, Wyznania…, s. 13.

[14] R.K. Zawadzki, Reminiscencje antyczne w twórczości Stefana Grabińskiego, „Rocznik Przemyski” 2004, t. XL, z. 3, s. 53-69.

[15] P. Chaber, Czarny kot w Szalonej zagrodzie. Od Poego do weird fiction, [w:] Edgar Allan Poe zwielokrotniony. W kręgu literatury, malarstwa i filmu, red. E. Szczęsna, P. Kubiński, Warszawa 2010, s. 141-150.

Reklamy